Czy nauczyciel musi być wrogiem swoich uczniów?

Young woman with pen in her mouth

 

Pani Tosia napisała: Uczniowie są okrutni. Złośliwi. Każdy, kto jest inny, spotyka się z agresją i mobbingiem klasowym. Takie mamy czasy, Panie Zbyszku.

             Jak świat światem mówiono, że młodzież stała się coraz gorsza. Pisano tak już na papirusach. Obecna młodzież nie jest gorsza niż była kiedyś. Jednak za sprawą internetu jest lepiej skomunikowana.

Bunt jest naturalnym wśród młodzieży. Dorosłość rodzi się w buncie.  Osoba, u której nadmierne stłumiono bunt okresu dojrzewania, staje się nieporadna. Młodzież dorasta w grupie rówieśniczej. Normalnym jest tu rywalizacja, walka o pozycję. W jej ramach zawsze występowało łączenie się w grupy i zwalczanie osób spoza naszej paczki. Stąd agresja wewnątrz grupy jest zjawiskiem normalnym. Chodzi jednak o to, żeby nie przekraczano określonych granic. Najdalej idącym przejawem agresji w grupie jest  wyeliminowanie danej osoby z grupy.

Wraz z wprowadzeniem egzaminów zewnętrznych nauczyciele nie poradzili sobie z ocenianiem ich pracy przez pryzmat wyników egzaminów i przenieśli swój stres na uczniów.  Oparto uczenie o przymus. Polega on na wyznaczeniu ofiary i wyeliminowaniu jej z grupy poprzez brak promocji. Jak  przyznał w komentarzu jeden z nauczycieli, chodzi o to, żeby wszyscy pozostali uświadomili sobie, że jak nie będą się uczyć i będą nieposłuszni, spotka ich to samo. Powszechne  stosowanie opisanego przymusu podniosło wyniki osiągane przez uczniów. Kolejni ministrowie edukacji są z nich dumni.

Jednak oparcie bytu szkoły o przymus ma drugie dno. Spowodowało wzrost poziomu agresji w stosunkach szkolnych. Uczniowie naśladujący nauczycieli posuwają się do zachowań mających wyeliminować niektórych uczniów, a nawet nauczycieli. Eliminowanie danej osoby ze społeczeństwa, dotychczas kojarzone głownie  z holocaustem  stało się dla polskich uczniów wzorem do naśladowania. Zapewne z czasem zafunkcjonuje w internecie lista nauczycieli, którzy wystawiali oceny niedostateczne celem pozbawienia ucznia promocji i będzie miała podobne znaczenie jak Lista Wildsteina.

Nikt nie lubi być poddawanym przymusowi. Stąd osoba stosująca przymus wobec danej osoby jest przez nią uważana za wroga. Niektórzy nauczyciele, przez to, że oparli swoje funkcjonowanie o stosowanie przymusu wobec uczniów, sami się usadowili na pozycji wroga większości uczniów. Wspólny wróg jednoczy. Takim nauczycielom pracuje się  ciężko, bowiem zachowania mające na celu dokuczenie nauczycielowi czy okazanie mu lekceważenia spotykają się z aplauzem większości klasy. Za wrogów większości uczniów są uznawane osoby uważane za trzymające z nauczycielami. Zwykle są to prymusi. Prawdopodobnie jednym z ekstremalnych skutków oparcia polskiej edukacji o przymus było samobójstwo  13-letniej Wiktorii w Giżycku.

14 komentarzy

  1. Wojciech 8 stycznia 2017
  2. Tosia 8 stycznia 2017
  3. Włodzimierz Zielicz 8 stycznia 2017
    • zbyszek 8 stycznia 2017
      • Włodzimierz Zielicz 8 stycznia 2017
        • zbyszek 9 stycznia 2017
          • Włodzimierz Zielicz 10 stycznia 2017
  4. Ela 8 stycznia 2017
    • zbyszek 9 stycznia 2017
      • An 11 stycznia 2017
      • Bogdan 16 stycznia 2017
  5. ula 9 stycznia 2017
  6. Tosia 10 stycznia 2017
  7. Jola 11 stycznia 2017

Dodaj komentarz