Petycja w sprawie usunięcia niezgodności prawa oświatowego z Konstytucją RP

         

         

Serious young brunette woman showing stop gesture, isolated against white background

         Pan Andrzej Duda, Prezydent RP

         Pan Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich

         Pan Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka 

 

Uprzejmie wnoszę o spowodowanie usunięcia niezgodności z  Konstytucją RP ustaw: Prawo oświatowe oraz Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe.

 

Doświadczenia wielu krajów wskazują, że edukacja może prawidłowo funkcjonować zarówno w układzie sześcioletniej szkoły podstawowej z gimnazjami, jak i ośmioklasowej szkoły podstawowej. Jak się okazuje, struktura szkół ma znaczenie drugorzędne. Większe znaczenie ma postać i znaczenie podstawy programowej, miejsce i rola nauczyciela oraz relacja uczeń-nauczyciel.

Wiadomo, że zarówno w życiu, jak i w szkole nie należy danej osobie stawiać wymagań, którym ta osoba nie ma szans sprostać. Polskie prawo oświatowe nie uwzględnia, że uczniowie różnią się od siebie zdolnościami. Wprowadza zasadę, że wszystkim uczniom danej klasy należy stawiać takie same wymagania edukacyjne. Tak może być na studiach, gdzie dana grupa to osoby wyselekcjonowane, mające podobne zdolności. Jak student nie daje rady, może zrezygnować z danego kierunku. Uczeń szkoły podstawowej zrezygnować nie może.  Będąc mniej zdolnym od innych, musi pozostawać w sytuacji, w której stale będzie  otrzymywał  wymagania, którym nie będzie w stanie podołać. To dezorganizuje jego edukacją szkolną, a nawet ją unicestwia.  Uczniowie mniej zdolni są w szkołach dyskryminowani względem uczniów o średnich zdolnościach, którzy otrzymują wymagania  odpowiednie dla ich rozwoju. Uczniowie najzdolniejsi otrzymują wymagania zbyt niskie. Nie rozwijają się więc w takim stopniu, w jakim by mogli. Są więc dyskryminowani względem uczniów o średnich zdolnościach. Podstawa programowa może być celem, a nie obowiązkiem. Zasada powszechnego obowiązywania podstawy programowej narusza przepis Art. 32. 2. Konstytucji RP.

Każdy z nas chodził do szkoły. Pamięta, że byli uczniowie lepsi i gorsi. „Dzieci są jak jabłuszka. Jedne dojrzewają wcześniej, inne później. Jednak ogrodnikowi nawet nie przyjdzie na myśl, żeby ciągnąć roślinkę za listki i zmusić do szybszego rośnięcia” – powiedziała Pani Profesor Edyta Gruszczyk-Kolczyńska. Polska oświata traktuje dzieci gorzej niż ogrodnik roślinki. Tych, którzy rozwijają się wolniej lub są mniej zdolni skazuje na ciągłe niepowodzenia szkolne.   Pani Prof. Marta Bogdanowicz napisała: „W sytuacji utrzymywania się niepowodzeń szkolnych obserwujemy już w 2–3 klasie powstawanie wtórnych zaburzeń takich jak nawarstwianie się zaburzeń emocjonalnych (lęk przed niepowodzeniem i jako wtórne zaburzenia uwagi i pamięci, stany depresyjne, myśli samobójcze), motywacyjnych (brak zainteresowania, niechęć wobec uczenia się i szkoły, rezygnacja) oraz osobowościowych (utrata wiary we własne możliwości, poczucie bezradności, niska samoocena). W rezultacie niejednokrotnie dochodzi do pojawienia się zachowań aspołecznych, agresji nieprzystosowania się społecznego”. Zapewne każdy z nas pamięta takie przypadki ze szkoły.

Ci, którzy okazują się najsłabsi, nie otrzymują promocji. Kiedyś uważano to za normalne, nie uczysz się, nie zdajesz do następnej klasy. Obecnie wiadomo, że ok. 80 % uczniów powtarzających klasę, po jej powtórzeniu umie mniej niż umiało wcześniej. Po co zatem w polskich szkołach funkcjonuje drugoroczność? Wyznacza się ofiarę, żeby strachem zmusić pozostałych do nauki. Powiedzieć innym, widzicie, uczcie się, bo was też to może spotkać.  Polaino-Lorente napisał: „Dziecko, które powtarza rok i doznaje w szkole porażek, będzie się czuć odpowiedzialne za rodzinne kłótnie swoich rodziców, postrzegając siebie jako winnego wszystkiego, co w domu jest negatywne, zmniejszy się jego szacunek do samego siebie, uformuje negatywne pojęcie siebie, obniży ono poziom swoich aspiracji, wyrzeknie się relacji ze swoimi kolegami, którzy otrzymują lepsze oceny od niego, zmniejszy swoje zaangażowanie społeczne, straci naturalną spontaniczność etc., a ta porażka może nawet być czynnikiem, który może doprowadzić do samobójstwa”. Nauczyciele, którzy często pozostawiają uczniów na drugi rok mówią, że Polaino-Lorente przesadza. Czy w Polsce nie należy przeprowadzić badań skutków  drugoroczności, w tym stanu  psychiki uczniów, których ona spotkała?

Przepisy o ocenianiu wewnątrzszkolnym, zasługują na zbadanie co do zgodności z Art. 32.2 oraz Art. 70.1 Konstytucji RP

PISA sporządziła  zestawienie procentowej ilości uczniów, którzy stwierdzili, że są szczęśliwi w szkole.  Na 65 sklasyfikowanych krajów Polska znajduje się za Rosją (58 miejsce) na niechlubnym 59 (tj. siódmym od końca) miejscu, znacznie poniżej poziomu określonego przez OECD. Szczęśliwości, a chociażby zadowolenia nauczycieli z wykonywanego zawodu, nikt chyba nie badał. Jednak podane wyniki badań PISA wskazują,  że Polska szkoła zasłużyła sobie na miano nieszczęścia wielu polskich dzieci.

Zbigniew Młynarski

14 komentarzy

  1. Ewa Zdzienicka 20 grudnia 2016
    • zbyszek 20 grudnia 2016
    • M. 24 grudnia 2016
  2. Tosia 20 grudnia 2016
    • goska 20 grudnia 2016
    • babsztyl 22 grudnia 2016
  3. Maria 20 grudnia 2016
    • zbyszek 20 grudnia 2016
  4. Ewa 21 grudnia 2016
    • Tosia 22 grudnia 2016
  5. Bożena 22 grudnia 2016
  6. Anna 23 grudnia 2016
  7. Tosia 24 grudnia 2016
  8. Marek 24 grudnia 2016

Dodaj komentarz