Błędne rozumienie przepisów o dostosowaniu wymagań

 

Young woman with disheveled hair against blackboard background

Pani Ilona przedstawiła czytelnikom swoją wykładnie prawa oświatowego https://drive.google.com/open?id=0BwmvshFboSzeZXpKTnFXYWFnTmM

Pani Ilona trafnie cytuje przepis Art. 44b. 3. Ocenianie osiągnięć edukacyjnych ucznia polega na rozpoznawaniu przez nauczycieli poziomu i postępów w opanowaniu przez ucznia wiadomości i umiejętności w stosunku do:  wymagań określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego lub efektów kształcenia określonych w podstawie programowej kształcenia w zawodach oraz wymagań edukacyjnych wynikających z realizowanych w szkole programów nauczania.

Niestety Pani Ilona formułuje błędny wniosek : Czyli oceniamy opanowanie podstawy programowej i postępy w jej opanowaniu.

Gdzie leży źródło błędu Pani Ilony? Błąd Pani Ilony bierze się stąd, że nie zauważyła  przepisu Art. 44b. 8. Nauczyciele na początku każdego roku szkolnego informują uczniów oraz ich rodziców, a w szkole policealnej – uczniów,  o wymaganiach edukacyjnych niezbędnych do otrzymania przez ucznia poszczególnych śródrocznych i rocznych, a w szkole policealnej – semestralnych, ocen klasyfikacyjnych z zajęć edukacyjnych, wynikających z realizowanego przez siebie programu nauczania. Ten przepis wyraźnie stanowi, że nauczyciel nie ocenia wiedzy i postępów ucznia w stosunku do podstawy programowej lecz w stosunku do wymagań edukacyjnych, które nauczyciel ( a nie kto inny)  ustalił dla ucznia i poinformował o nich ucznia i jego rodziców. Inaczej mówiąc ucznia nie obowiązują wymagania podstawy programowej, bo jest to przepis dla nauczyciela, a nie dla ucznia.  Ucznia obowiązują wymagania, o których on i jego rodzice zostali poinformowani.

Dalej Pani Ilona pisze na czerwono: Nigdzie, ani w ustawie o systemie oświaty ani w rozporządzeniu o ocenianiu nie pojawia się informacja o możliwości lub konieczności dostosowania programu dla dzieci z opiniami.

Pani Ilona mija się z prawdą.  Otóż Art. 44c. 2.  ustawy o systemie oświaty stanowi: Nauczyciel jest obowiązany dostosować wymagania edukacyjne, o których mowa w art. 44b ust. 8 pkt 1, do indywidualnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych ucznia, w przypadkach określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 44zb.

Wymagania edukacyjne, to oczekiwania stawiane uczniowi przez nauczyciela. Wymagania stawiane w danym semestrze odzwierciadlają program nauczania w tym semestrze, stąd dostosowanie wymagań obejmuje automatycznie dostosowania programu.

Warto zauważyć, że obowiązek dostosowania wymagań ustawa nałożyła na nauczyciela, nie na PPP, ani nie na autorów IPPT.

Pani Ilona podaje, że w przepisie wydanym na podstawie  art. 44zb podano, że wymagania  dostosowuje się uczniowi  posiadającemu opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej, w tym poradni specjalistycznej, o specyficznych trudnościach w uczeniu się lub inną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej, w tym poradni specjalistycznej, wskazującą na potrzebę takiego dostosowania – na podstawie tej opinii.

Pani Ilona przedstawia swój pogląd: „żadna poradnia nie wyda opinii o redukcji programu”. To bardzo dziwna stanowisko. Przecież poradnie nie są powołanie do formułowania podobnych opinii. Zgodnie z cytowanym przepisem obowiązkiem poradni jest wskazanie na potrzebę dostosowania wymagań, w przypadkach gdy ucznia stwierdzono specyficzne trudności w uczeniu się. Ewentualne zaniechanie wpisania takiego stwierdzania w opiniach wydawanym uczniom z nasiloną dysleksją jest dla tych uczniów bardzo szkodliwe.

Problem dostosowania wymagań był  w 2002 r. analizowany w Mazowieckim Kuratorium Oświaty. Pracowali nad nim doświadczeni wizytatorzy, doproszeni specjaliści. Uczestniczyłem w tych pracach jako przedstawiciel Rad Rodziców. Problem był też analizowany w ministerstwie.  Powstała wtedy wykładnia: „Wymagania edukacyjne należy ustalić na takim poziomie, by uczeń mógł im sprostać i by skłaniały ucznia do odpowiedniego wysiłku edukacyjnego oraz zapewniały mu otrzymywanie ocen motywujących go do wytężonej pracy, wykorzystując w tym celu pełną skalę ocen. Wymagania te powinny zapewniać realizację celów edukacyjnych wynikających z podstawy programowej w takim stopniu, w jakim jest to możliwe z uwagi na występujące u ucznia trudności w uczeniu się”.

MKO zauważyło, że dostosowane wymagania mają charakter indywidualny. Będą funkcjonowały tylko wtedy, gdy zostaną sformułowane na piśmie. Wizytatorzy skrupulatnie to kontrolowali. Obecnie przepis o dostosowaniu wymagań jest fikcją. Prawdopodobnie problem w tym, że obecni specjaliści z MEN nie posiadają zdolności  zrozumienia problemu funkcjonowania uczniów z nasiloną dysleksją w szkołach.

Obecnie nauczyciel boi się dostosowania wymagań jak diabeł świeconej wody.  Jednak nie jest to wina nauczycieli. Jeśli nauczyciel sporządzi dostosowane wymagania  na piśmie, wizytator zażąda uzasadnienia. Nauczyciel odpowie, przecież widzę, co uczeń jest w stanie zrozumieć. Wizytator powie, niech Pan Profesor udowodni, że Pan dobrze widzi. To jakaś szkodliwa paranoja. Bierze się stąd, że polska oświata jest oparta o zasadę braku zaufania władz oświatowych do nauczycieli. Chce ich ciągle kontrolować. Z braku zaufania do nauczycieli władze oświatowe wymyślają ciągle to nowe sprawozdania mające na celu kontrolowanie pedagogów. Rodzice i uczniowie widzą, że władze oświatowe nie ufają nauczycielom, więc  też im nie ufają. Oświata nie będzie prawidłowo funkcjonować, zarówno w sprawie dostosowania wymagań, jak i w każdej innej sprawie, jeśli nie będzie oparta o zasadę zaufania do nauczycieli.

5 komentarzy

  1. Janusz Maciejowski 18 listopada 2016
  2. Michał Pacior 22 listopada 2016
  3. Dorota 2 grudnia 2016
    • zbyszek 2 grudnia 2016
      • Dorota 4 grudnia 2016

Dodaj komentarz