Brzydkie praktyki MEN

Sad crying girl sitting at her desk alone in college classroom

Wiadomo, że uczniowie dotknięci specyficznymi trudnościami w uczeniu się nie są w stanie nadążyć za programem szkolnym.  W niektórych krajach są uznawani za osoby niepełnosprawne i objęci programem wyrównywania szans. Mogą się rozwijać, a nawet kończyć studia. Gwoli m.in. trzymania się standardów międzynarodowych w Polsce wprowadzono przepis o obowiązku dostosowania wymagań do potrzeb rozwojowych uczniów ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się. W piśmie MENiS z dnia 30 maja 2003 ( DKOS-620-47/03/RP) napisano, że dostosowane wymagania „powinny zapewnić realizację celów podstawy programowej w takim stopniu, w jakim jest to możliwe ze względu na występujące u ucznia trudności w uczeniu się„. MEN zauważył, że uczeń z dostosowanymi wymaganiami nie przerabia całego materiały szkolnego. Jeśli dotrze do matury może trafić na pytania z materiału, którego nie przerobił. Celem uniknięcia dyskryminacji takich uczniów, w stosunku do tych, którzy otrzymują pytania wyłącznie z materiały przerabianego, wprowadzono przepis:

„Szczegółowe kryteria oceniania arkuszy egzaminacyjnych, o których mowa w § 98 ust. 1, uwzględniają indywidualne potrzeby psychofizyczne i edukacyjne absolwentów, o których mowa w ust. 1 „.

W praktyce nakazywał on, żeby w trakcie sprawdzania arkuszy maturalnych zdających ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się pomijać pytania i zadania z materiału, którego zdający nie przerabiał w szkole, (co można było poznać na podstawie dokumentów sporządzanych przez nauczycieli zgodnie z przepisem o obowiązku dostosowania wymagań), a procentowy wynik egzaminu ustalać poprzez odniesienie punktów uzyskanych z pytań i zadań z materiału przerabianego do sumy punktów możliwych do uzyskania z pytań i zadań z tego materiału. Okazało się, że polskim nauczycielom sie to nie spodobało. Są między nimi tacy, którzy potrzebują uczniów pełniących rolę kozłów ofiarnych, po to, żeby ich dręczeniem wywoływać atmosferę strachu służącego do wymuszania u innych nauki i posłuszeństwa.  Retoryka zwalczania wyrównania szans polega często na sprowadzaniu sprawy do absurdu. Jak pisze np. Pan Marcin Siekański, jeśli uwzględnimy specyficzne trudności w uczeniu sie, to: Może znajdzie się miejsce dla niewidomych pilotów, chirurgów z Parkinsonem, terapeutów od zwalczania agresji z syndromem Turreta, pedagogów ze stwierdzoną pedofilią i żołnierzy pacyfistów – bo w końcu każdy ma prawo do sukcesów i do wymażonej ( pisownia wg. Pana Siekańskiego) drogi rozwoju. Już widzą minę pasażerów słyszących informację ” Dziś pilotuje nas Pan X nasz niewidomy pilot. Życzymy miłej i bezpiecznej podróży…”- po tej informacji ciekaw jestem ilu pasażerów pozostanie w samolocie lub „Pana terapię z agresji przeprowadzi Pan X, ma syndrom Turreta więc proszę być wyrozumiałym jeśli Pana opluje, uderzy lub powie wiązaneczkę na temat rodziny i Pana wartości…” lub „Dziś operacje serca przeprowadzi doktor X, proszę jednak o cierpliwość bo próbuje wypić 3-cią kawę… wie Pan Parkinson powoduje, że większość kofeiny ma już na sobie zamiast w sobie ale ze skalpelem sobie jakoś poradzi- proszę być dobrej myśli…”

Wydaje się, że Ministrowie Edukacji Narodowej są zakładnikami nauczycieli o mentalności  Pana Marcina Siekańskiego. Skasowano cytowany przepis o kryteriach oceny arkuszy egzaminacyjnych. Minister Edukacji Narodowej przeprowadza matury, na których uczniowie ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się otrzymują pytania, z materiału, którego nie przerabiali w szkole. Minister Edukacji Narodowej zadbał, żeby nie było na to dowodu. W tym celu prowadzi politykę zakazywania nauczycielom sporządzania dokumentów potwierdzających dostosowanie wymagań do poziomu mającego zapewnić realizację celów podstawy programowej w takim stopniu, w jakim jest to możliwe ze względu na występujące u ucznia trudności w uczeniu się. Co prawda opisana polityka pochodzi od Pani Minister Katarzyny Hall, jednak na maturach 2016 była kontynuowana przez Panią Minister Annę Zalewską.

Dodaj komentarz