Pani Barbara Nowak – dobra nauczycielka

Pochowano ucznia

Pani Barbara Nowak, nauczycielka Zespołu Szkół Politechnicznych we Wrześni ma duże osiągnięcia. Niektórzy uczniowie publicznie podkreślają, że dobrze ich uczyła i dzięki Niej zdali maturę. Według mediów wizerunek Pani Barbary Nowak jest kontrowersyjny. Podają, że Jej uczniowie uczą się ze strachu. Wskazują, że nauczycielka obraża, wyzywając uczniów od idiotów czy debili. Stosowana przez Panią Barbarę Nowak metoda zmuszania  uczniów do nauki, poprzez upokarzanie i utrzymywanie w poczuciu strachu, jest w pełni zgodna z zasadami funkcjonowania szkoły, ustalonymi przez Ministra Edukacji Narodowej. W celu skłaniania  nauczycieli do upokarzania części uczniów wprowadzono zasadę, że każdego ucznia obowiązują wymagania wynikające z podstawy programowej. Minister ustala je na poziomie odpowiednim dla uczniów o średnich zdolnościach. Stąd, siłą rzeczy, uczniowie mniej zdolni oraz dotknięci określonymi dysfunkcjami nie są w stanie im sprostać. Wypełniając wolę Ministra nauczyciele wyznaczają dla uczniów mniej zdolnych wymagania pozostające poza ich zasięgiem. Uczeń otrzymujący na forum klasy wymagania, których nie może spełnić jest tym upokarzany, bo ciągle znajduje się w sytuacji, w której wymaga się od niego czegoś, co jest niemożliwe. Jednak,  skoro nauczyciel stawia danemu uczniowi takie wymagania, to zarówno klasa jak i zainteresowany rozumieją, że ma obowiązek im sprostać. Wszyscy jednak widzą, że nie daje rady. Nauczyciel systematycznie to podkreśla, wystawiając mu niskie oceny. Oczywistym jest, że każdemu uczniowi należy stawiać wymagania i rozliczać go z ich spełniania. Każdy jednak wie, że zarówno w edukacji, jak i w życiu, od człowieka można wymagać tylko tego, co jest dla niego możliwe. Gdyby tak postawić każdemu nauczycielowi warunek, że powinien pokonać 100 metrów w 12 sekund i systematycznie publikować wyniki z cotygodniowego sprawdzianu? Może wtedy wielu z nich zrozumiałoby, co czyni.  W jakim obrzydliwym procederze aktywnie uczestniczy. Stawianie uczniowi wymagań edukacyjnych przekraczających jego możliwości intelektualne i zdolność uczenia się, nie tylko prowadzi do publicznego upokorzenia, ale też dezorganizuje jego edukację. Taka osoba traci zainteresowanie uczeniem się, bo wie, że ile nie włoży wysiłku, to i tak nie spełni oczekiwań nauczyciela i zawsze będzie przez nauczyciela piętnowana. Dociera do niego, że szkoła to miejsce okrutne. Jedynym co go tam może spotkać, to przykrość i upokorzenie. Nauka traci dla niego sens. Do szkoły chodzi tylko dlatego, że musi. Wie, że trzeba to jakoś znieść. Niejednokrotnie broni się buntem czy okazywaniem agresji. Zwykle nauczyciele ograniczają szykanowanie uczniów wymaganiami niemożliwymi do spełnienia do jednej czy dwóch osób w klasie. Wprowadzona przez Ministra Edukacji Narodowej zasada, że każdemu uczniowi są stawienie podobnie wymagania faktycznie pozbawia uczniów mniej zdolnych konstytucyjnego prawa do nauki. Jest przejawem okrucieństwa Ministra Edukacji Narodowej. To przykre, że  Minister faktycznie nakazuje, żeby dezorganizować edukacje osób pokrzywdzonych przez los mniejszymi zdolnościami. Często są to osoby ze słabszych rodzin, czasem dzieci zaniedbane. Nikt nie stanie w ich obronie.  W 2003 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu wydało wykładnię przepisów o dostosowaniu wymagań, stwierdzającą wyraźnie, że uczniom o specjalnych potrzebach edukacyjnych należy stawiać wymagania spełniające podstawę programową tylko w takim stopniu, w jakim jest to możliwe ze względu na występujące u nich trudności w uczeniu się. Tą wykładnią wyłączono część uczniów z systemu kierowania oświatą polegającego na  utrzymywaniu uczniów w poczuciu strachu. Kolejne ekipy ministerialne odrzuciły ją, ponieważ groziła załamaniem  systemu. Zwykle w danej klasie nauczyciel wybiera sobie dwie trzy osoby, które poświęca dla dobra pozostałych, czyniąc z nich narzędzie do utrzymywania ich w poczuciu strachu. Stale manifestuje całej klasie, że wyznaczeni na ofiarę nie umieją tego, co mają obowiązek umieć. Takim postępowaniem nauczyciel wyznacza im rolę klasowych „głupków”, leniów i nieuków. Ich koleżanki i koledzy z klasy wiedzą, że „głupkami” oni nie są. Całą sytuację rozumieją jako przestrogę, „nie podpadnij”, bo tobie zostanie wyznaczona podobna rola”. Misterium zadręczania wybranych uczniów obejmuje ogłaszanie ich pod koniec semestru „zagrożonymi”. Pozostali czują w tym momencie ulgę i obserwują znęcanie się nad nieszczęśnikami. Kulminacją terroru jest pozbawienie niektórych uczniów promocji. Przejawem hipokryzji nauczycieli jest głoszenie, że dzięki powtarzaniu uczeń będzie miał więcej czasu na opanowanie danego materiału i nadrobi zaległości. Wiadomo, że najczęściej uczeń po powtórzeniu klasy umie mniej, niż umiał wcześniej. Dzieje się tak z powodu nadszarpnięcia jego psychiki poprzez publiczne upokorzenie i wyrwanie na siłę z grupy rówieśniczej. Stąd powtarzanie klasy nie służy dobru ucznia. Czemu służy? Dlaczego są nauczyciele, którzy upierają się, żeby upatrzony uczeń nie otrzymał promocji?  Publiczne upokorzenie ucznia daje im satysfakcję. Jest też sposobem oddziaływania na uczniów pozostałych i ich rodziców. Uświadamia im, że pozostają w pełnej zależności od nauczyciela. Minister Edukacji Narodowej wprowadził zasadę zatwierdzania wyników przez radę pedagogiczną. Niektórym osobom może się wydawać, że to jakaś fikcja, bo nie można zmienić oceny wystawionej przez nauczyciela, wiec ewentualne jej niezatwierdzenie nie ma znaczenia. Jednak firmowanie braku promocji przez radę pedagogiczną ma wymiar manifestowania solidarności każdego nauczyciela w okrucieństwie wobec wybranych uczniów, których poświęcono dla dobra innych i wygody nauczycieli, wyznaczając im rolę  bezwolnego narzędzia, służącego dyscyplinowaniu pozostałych uczniów.  Jacek Kuroń pisał, że dyslektyk woli iść do więzienia, niż chodzić do szkoły. Jeśli miał rację, to oznacza, że dla części uczniów szkoła jest czymś gorszym niż więzienie. Czym zatem jest?. Obozem koncentracyjnym, w którym zostali osadzeni przepisami o obowiązku nauki?  Więźniami są tylko uczniowie wskazani przez nauczycieli. Pozostali żyją w strachu przed ewentualną zmianą statusu. Wiele sukcesów polskiej edukacji zostało osiągniętych poprzez metodę utrzymywania uczniów w strachu. Jednak metoda ta prowadzi do nieodwracalnego wyniszczenia psychiki części uczniów i kierowania ich na drogę wykluczenia społecznego. Nie było do tej pory Ministra Edukacji Narodowej, który miałby odwagę na zmianę tego złowrogiego systemu. Obowiązuje tu retoryka państwa totalitarnego: jeśli zniesiemy systemowy przymus utrzymywany szykanami i strachem, zapanuje powszechna anarchia. Wyzywanie uczniów i ich upokarzanie, jako zgodne z polityką resortu edukacji, nie jest  postępowaniem podejmowanym tylko przez Panią Barbarę Nowak. Występuje powszechnie. Raport „Przemoc w szkole 2011”, przygotowany przez grupy wydawnicze Media Regionalne i Polskapresse oraz Fundację Orange wskazuje, że 20 % uczniów jest upokarzanych przez nauczycieli, także z użyciem słów obraźliwych. Czy wobec takich faktów Pani Barbara Nowak powinna być ukarana za swoje postępowanie z uczniami ? Raczej nie, bo chociaż jest ono kontrowersyjne, to jednak jest zgodne z regułami obowiązującymi w oświacie. Nie powinno się karać nauczycielki za to, że sumiennie wykonuje swoje powinności, kierując się zasadami polityki oświatowej, ustalonymi przez Ministra Edukacji Narodowej.

17 komentarzy

  1. filologini 15 maja 2016
    • zbyszek 15 maja 2016
  2. Ktosia 15 maja 2016
    • zbyszek 15 maja 2016
      • Włodzimierz Zielicz 15 maja 2016
        • Mirek G 15 maja 2016
          • Włodzimierz Zielicz 15 maja 2016
      • filologini 15 maja 2016
        • filologini 15 maja 2016
      • Konrad 15 maja 2016
      • Ilona 16 maja 2016
  3. Patryk 15 maja 2016
  4. mała mi 15 maja 2016
    • filologini 15 maja 2016
  5. Ilona 16 maja 2016
  6. Oburzony 28 maja 2016
    • zbyszek 28 maja 2016

Dodaj komentarz