Kultura słowa

Portrait of a young angry woman pointing finger at camera isolated on a white background

Wioletta Kocik raczyła napisać: Nie – no to już jest skandal ! Kimkolwiek jesteś przestań wypisywać wierutne brednie i kłamstwa na temat polskiej szkoły !!!! I jeszcze jedno- kto dał Ci prawo do robienia z mojej wypowiedzi posta ??? Bardzo proszę o usunięcie tego – nie było mojej zgody !!! Jak nie masz pojęcia o szkolnictwie to zmień blog na inny- może kulinarny ! To co wypisujesz jest chore ! ” Władcy uczniów ” ???? Dlaczego robisz z nauczycieli psycholi?

Odpisałem: Prawo zacytowania Pani wypowiedzi wynika z przepisu art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Każdą wypowiedź publiczną można cytować, analizować i komentować, bez potrzeby oglądania się na zgodę autora. Pani uwagi krytyczne traktuję jako sygnał, że niektóre moje poglądy wymagają przemyślenia. Nasza dyskusja ma też taki walor, że pozwala na zapoznanie się z kulturą wypowiedzi niektórych nauczycieli. Swoisty wzorzec dla uczniów.

W swoich postach wyraźnie wskazuję, że sprawcą wadliwości edukacji jest MEN. Nauczyciele są ofiarami systemu, więc staram się ich bronić. Nie oznacza to jednak, że nie będę krytykował nauczycieli. Nie wszyscy są bowiem dokonali. W życiu społecznym postępowanie każdego człowieka podlega ocenie i krytyce. Nie ma powodu, żeby nauczyciele byli z tego wyłączeni. Szkoła powinna krzewić wśród uczniów zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności. Powinna uczyć szacunku do osób o odmiennych poglądach. W mojej opinii pojawia się wątpliwość, czy określanie cudzej wypowiedzi słowami wierutne brednie, kłamstwa, a nawet nazywanie ich chorymi, mieści się w przyjętych zasadach. Czy używanie takich określeń nie jest przejawem agresji wobec osób o odmiennych poglądach i nawoływaniem do niej? W mojej ocenie szokujące jest protestowanie nauczycielki przeciwko cytowaniu jej wypowiedzi. Czy w obowiązujących zasadach etyki mieści się unikanie odpowiedzialności za swoje słowa? Na lekcji nauczyciel jest sam na sam z klasą. Czy można zabraniać uczniom informowania o tym, co nauczyciel mówił? Wśród uczniów są tzw. słuchowcy. Dla nich pomocne może być nagrywanie lekcji na dyktafon. Wielu nauczycieli się na to nie zgadza. Czego się wstydzą? W czym im to przeszkadza? Opisywane zagadnienia nabierają znaczenia wobec zapowiedzianego wzmocnienia trwałości oceny szkolnej. Obecnie, jeśli rodzice zwrócą się o egzamin komisyjny, egzaminatorem jest ten nauczyciel, który wystawił ocenę niedostateczną. Taki egzamin komisyjny, zakończony oceną niedostateczną, nosi cechy przeprowadzenia publicznej egzekucji ucznia. Oczywiście nauczyciel może zrezygnować z udziału w komisji. Jeśli nie rezygnuje i jako egzaminator doprowadza do wystawienia uczniowi oceny niedostatecznej, w mojej opinii nasuwa się pytanie, czy osoba taka jest godna miana nauczyciela. Dzisiaj nauczyciel ma władzą absolutną na uczniem, zwaną władzą ocen. Władza deprawuje. Sądzę, że w interesie środowiska nauczycielskiego jest dbałość o przestrzeganie podstawowych zasad etycznych oraz samooczyszczanie środowiska z osób nadużywających władzy, postępujących nieetycznie i niegodnie.

Dodaj komentarz